Featured

Jestem Kotka Psychotka

Joker

Nie ma co owijać w bawełnę. Lubię się przechwalać. Najchętniej moim bohaterstwem i pionierskimi osiągnięciami z dziedziny ile to jestem w stanie przetrwać i zrozumieć o świecie i ludziach. Będzie trochę o moich słabościach. Nowotwór i epizod psychotyczny. Przyznam się, że to nie jest łatwe, być w tym wszystkim osamotnioną, fizycznie, intelektualnie, emocjonalnie i duchowo.

Ten blog będzie momentami dość chaotyczny: pisany przez osobę, która wie, co to jest krawędź i jak za nią stylowo wypaść. Ratuje mnie właściwie tylko klasa i poczucie humoru. Kotka Psychotka to zwierzę, które pałęta się od schroniska do domu, po kościołach, na ulicę i z powrotem. A co z tego wynika? Ha. O tym właśnie będzie ta opowieść.

Wciąż mało we mnie cierpliwości i konsekwencji, by po prostu usiąść i pisać, jednak będę nad tym pracować. Mam nadzieję, że powstanie z tego książka albo vlog w przyszłości, jak polubię kamerę.

A teraz pytanie na dziś: co to wszystko ma wspólnego z fitnessem? Otóż niedawno zdobyłam się na heroiczny wyczyn: postanowiłam, że przejdę na prawosławie, chwycę się samą za twarz (haha) i udam się ścieżką zdrowia (taniec, fitness i zielona herbata) ku lepszemu samopoczuciu, braku nawrotów i szczęśliwszej wizji siebie. Co napisawszy, idę do fryzjera, żeby poprawić sobie nastrój, a potem siadam do pisania dwóch reklam w ramach rekrutacji na stanowisko, które nieco poprawi mój status społeczny. Mam ochotę trochę się tu pożalić, ale z takim charakterem… czy będzie do kogo? Pozdrówka 🙂

Zakon

Powiedziałam sobie bardzo dawno temu, że jak nie znajdę przyjaznej duszy w żadnym mężczyźnie, to pójdę do zakonu. Tak przekornie. Od tego jest ten portal, żeby móc mówić tylko o sobie, zupełnie w eter. Kapucyni, ubóstwo i związany z tym luz, jedyny w swoim rodzaju, są mi bliskie. Pewnego razu, w czasie gdy sama nie miałam gdzie ani z kim mieszkać, poszłam przygotowywać tam zupę dla bezdomnych, a potem wzięłam udział we mszy w której brali oni udział. Te dwa powiązane ze sobą pojęcia, ubóstwo i bezdomność, tułanie się z miejsca na miejsce bez grosza przy duszy, to moje wieloletnie doświadczenie. Być może powinnam pogłębić moje zaangażowanie w pomoc ludziom, którzy przechodzą przez podobne doświadczenia, ale nie widzą w tym działania Boga, a jedynie przeklinają swój los. Taka ładna pogoda, a ja siedzę w domu i utyskuję na najbliższych. Wiosna przyszła i tak.

Znów blada kartka

Moi drodzy, mimo wszystko, kłopotów dnia codziennego, jestem ciągle samodzielna. To niezwykle trudne zadanie. Wciąż jest we mnie walka. Wszędzie ta walka. Chodzę po rodzinnym domu obolała od tej walki, choć pewnie pierwszy lepszy człowiek, który lubi sobie czasem zakpić lub po prostu chce mnie podnieść na duchu, powiedziałby: Daj spokój, nie jest tak źle. Jednak w tym opuszczonym miasteczku nie ma ani przyjaciół ani nieprzyjaciół. Walczę z demonami przeszłości, już nie tak ostro jak kiedyś, jednak wciąż próbują mnie sobą zainteresować. Zmuszam się, by od nich odejść. Muszę je pogonić z mojego legowiska. Jestem wierząca, dużo się ostatnio modlę o święty spokój, o kierunek i o przełamanie tej inercji. O prawdziwe fajerwerki. Gdzie ich szukać? Jak ta nowa przygoda może stać się moim pożywieniem? Może ja mam jakieś luki w wykształceniu? Chciałabym urwać się na wakacje od problemów, a najchętniej zrobiłabym sobie wakacje bez najbliższego otoczenia. Wzięłabym wolne od otaczającego mnie świata. Zamknęła rozdział życia, podniosła się z fotela i ruszyła dalej. Mam nadzieje, że psychoterapia mi w tym pomoże.

Kolejny dzień

To po prostu kolejny dzień, piszę głównie dla siebie. Asystentka zdrowienia bez kursu za 5000 zł. Kto chce, skorzysta z tego strumienia świadomości. Nie zamierzam się dzisiaj wysilać, słucham wiele o motywacji, kobiety nie nagrywają takich filmików, słyszę głównie facetów, i myślę czy ja bym nie mogła takiego czegoś nagrać. Jak się walczy o swoje. Jak się nie poddawać. Jak oddychać SPOKOJNIE, gdy świat wali się na głowę. Jak pomóc samej sobie. Jak podążać za marzeniami. Jak trzymać się swoich standardów i jak je podnosić.

Przed psychoterapią

To mój pierwszy wpis, który publikuję przed piątkową psychoterapią. Mam nadzieję, że mnie ona poprowadzi ku zwycięstwu.

Jako tancerka, zmuszona zostałam porzucić długoletnią pasję, i dopiero niedawno do niej powróciłam. To jedna z moich skarg i utyskiwań, których będzie tu całkiem sporo.

Dlaczego postanowiłam wywalać flaki przed szerszą widownią? Bo nie mam już siły tłumić tego w sobie. O emocjach będzie sporo, nawet jeśli sama tego nie chcę. O namiętnościach, o trudnościach duchowych i zewnętrznych pietrzących się z każdym dniem i o sposobach radzenia sobie z nimi. Wiem, że to wszystko chaotyczne, ale cóż.

Create your own website, free on WordPress.com.Create your own website.
Start free