Powiedziałam sobie bardzo dawno temu, że jak nie znajdę przyjaznej duszy w żadnym mężczyźnie, to pójdę do zakonu. Tak przekornie. Od tego jest ten portal, żeby móc mówić tylko o sobie, zupełnie w eter. Kapucyni, ubóstwo i związany z tym luz, jedyny w swoim rodzaju, są mi bliskie. Pewnego razu, w czasie gdy sama nie miałam gdzie ani z kim mieszkać, poszłam przygotowywać tam zupę dla bezdomnych, a potem wzięłam udział we mszy w której brali oni udział. Te dwa powiązane ze sobą pojęcia, ubóstwo i bezdomność, tułanie się z miejsca na miejsce bez grosza przy duszy, to moje wieloletnie doświadczenie. Być może powinnam pogłębić moje zaangażowanie w pomoc ludziom, którzy przechodzą przez podobne doświadczenia, ale nie widzą w tym działania Boga, a jedynie przeklinają swój los. Taka ładna pogoda, a ja siedzę w domu i utyskuję na najbliższych. Wiosna przyszła i tak.